Tuż przed meczem z Maćkiem Krzykowskim udało nam się zamienić kilka słów z Jibo, który ma za sobą już dwa spotkania grupowe.
Chińczyk mieszkający w Rosji, wyjaśnił przed wszystkim powody swojego słabego występu w pierwszym spotkaniu z Coollerem: -
Po prostu zabrakło mi czasu na rozgrzewkę, pierwsze mecze zawsze są trudne. Po chwili Jibo dodaje jednak, że ESL mogło się bardziej postarać układając harmonogram startów, tak by gracze mieli więcej czasu na przygotowanie. Jibo ma również swoją opinię na temat całego zamieszania związanego z serwerami do gry. O dziwo, uważa, że nie jest to wina ESL: -
Nie winiłbym za to ESL, to raczej problem po stronie id Software. Wiesz, to nie jest normalne, że na LANie mamy pingi 40, a grając po sieci tylko 10. - tłumaczy Jibo.
Właśnie po sieci rozegrał swoje drugie w czasie turnieju spotkanie, w którym jego przeciwnikiem był reprezentujący barwy Evil Geniuses Chance. Na drugiej mapie Jibo długo przegrywał, jednak: -
Kluczowym momentem było zabicie Chance w połowie spotkania. Po tym nie zdołał już sfragować mnie ani razu i spokojnie odrobiłem straty.
Zapytamy o mecz z avkiem, Jibo dyplomatycznie odpowiada, że nie wiadomo kto wygra, liczy na to, że będzie to dobre spotkanie.
R E K L A M A