przypomnij rejestracja
Język: English / Polski

Artykuły

Pozwólmy esportowi wrócić do kafejek

Napisał lecho, 17/04/2012 16:55

Czy nadchodzi pora, w której trzeba będzie pogodzić się z fiaskiem profesjonalizacji esportu?

Stali czytelnicy Frag-eXecutors.com na pewno pamiętają kampanię GAD: "Pozwólmy rysiom wrócić do puszczy!". Patrząc na to, co ostatnimi czasy dzieje się wokół gier i sportu elektronicznego, doszedłem do wniosku że powinniśmy zainicjować kolejną. Jej hasłem powinno być: "Pozwólmy esportowi wrócić do kafejek!". Tam, gdzie było jego miejsce, zanim ktoś nie ufundował komuś Ferrari, a trzeci ktoś w pewnym azjatyckim kraju nie zinformatyzował społeczeństwa StarCraftem.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Profesjonalizacja esportu się nie udała. Jeszcze w 2006, 2007 roku wydawało się, że być może jest tu jakaś perspektywa rozwoju. Przyszedł globalny kryzys i rach, ciach, trzy czwarte firm wykorzystało go jako znakomity pretekst do ucięcia swoich mecenatów. Bo dla większości angażowanie się w esport nie było sponsoringiem ani inwestycją, tylko właśnie mecenatem, wspieraniem czegoś dla ogólnego dobra z nadzieją, że może kiedyś, coś...


Do znudzenia można pokazywać, jak esport wygląda w Korei. Ale u nas nigdy tak nie będzie

Źródło: GameAbout


To "kiedyś, coś" poza Koreą nie nastąpiło. I być może nigdy nie nastąpi. Z każdym sezonem i każdym anulowanym turniejem spada prawdopodobieństwo, że zobaczymy pojedynek Counter-Strike'a na żywo w telewizji, a sportowe wydanie "Wyborczej" otworzy wywiad z mistrzem StarCrafta. Co więcej, przyczyna tego stanu rzeczy leży w tym, co w ogóle uczyniło esport masowym (w pewnej skali, rzecz jasna) zjawiskiem. Specyfika gier komputerowych.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w najważniejszych turniejach od lat grają i triumfują w zasadzie ci sami zawodnicy i drużyny? Są najlepsi - to fakt, ale to tylko połowa odpowiedzi na zagadkę. Druga połowa tkwi w pułapce, w jaką esport wpadł, profesjonalizując się. Jej najbardziej widocznym efektem jest to, że obecnie w turniejach rywalizuje wąska grupa kilkunastu, w porywach kilkudziesięciu (w Korei oczywiście więcej) graczy zawodowych, dobrze opłacanych, wspieranych przez drużyny sprzętem, regularną pensją i dobrem wszelakim. A naprzeciwko nich stają totalni amatorzy.


ESWC 2010 wygrał 13-letni Astank, ale miał za sobą nie tylko publiczność, ale i... ściany. Tytuły padają przeważnie łupem dużo starszych graczy

Źródło: ESports France


Stanu pośredniego nie ma, bo też i nie jest dla nikogo opłacalny. Nikt nie wspiera "średnich" drużyn na tyle mocno, by mogły stać się pierwszoligowymi, więc śmietankę od lat spijają ci sami. A ponieważ gracze przeważnie przechodzą na emeryturę razem ze swoją platformą, szans na rozpoczęcie mistrzowskiej kariery w takim np. CS-ie już nie ma. Aby dorównać obecnym mistrzom, musiałby poświęcić 2-3 lub więcej lat swojego życia - bez gwarancji na sukces.

Powiecie, że tak jest w każdym sporcie. Zgadzam się, tyle że, jak już wspomniałem, problemem esportu nie są liderzy, ale chroniczny brak "stanów średnich". Przeciętny, "ligowy" sportowiec wciąż zarobi na swoje utrzymanie, przeciętny esportowiec dostanie co najwyżej koszulkę. I to też byłoby okej, gdyby nie rosnąca dysproporcja w stosunku do najlepszych. A na dłuższą metę rywalizacja pasjonatów z profesjonalistami nie jest fajna ani dla jednych, ani dla drugich.


Bez wsparcia znanej organizacji esportowej nie da się dziś przebić do czołówki - bez względu na talent

Źródło: własne


Dlatego coraz więcej osób z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy sportem elektronicznym nie rządziła kasa, a talent i pasja do grania. Czasy pierwszych mistrzów Quake'a i CS-a, które dla mnie zawsze były "czasami matr0xa". Wtedy wszyscy grali nie po to, by zasłużyć na angaż do lepszej drużyny, ale by odkryć coś nowego w grze, zaskoczyć przeciwnika i stać się znanym w społeczności. Najpierw lokalnej, potem ogólnopolskiej.

Jakoś to wszystko miało wtedy inny klimat. Bardziej otwarty, przyjacielski. Nie było - przynajmniej nie w takiej skali - gwiazdorzenia i zadzierania głowy. Każdy miał do esportu dystans i zdawał sobie sprawę, że najważniejsi w tym wszystkim są ludzie. Cała reszta była po prostu hobby, które sprowadzało się do wspólnego grania w ulubioną grę. Esport wyrósł na tym, że okazało się, iż te "ulubione gry" są lubiane przez cały świat. I wtedy mistrzowie osiedli zaczęli rywalizować między sobą, z czasem zostawiając za sobą kafejki i wszystko inne, dając początek zjawisku esportu.


Tak kiedyś wyglądały turnieje - mniej mediów i kibiców, ale frajda ta sama. Jak nie większa

Źródło: Counter-Strike.pl


Tak powstały wielkie, mistrzowskie turnieje, które następnie przeniosły się do internetu i znalazły sponsorów chcących pompować pieniądze. W zamian wszyscy chcieli mieć wpływ na dobór gier, systemy rozgrywek i całą otoczkę. Co jedno w tym wszystkim zginęło? Zwykli gracze, koledzy z kafejek. To wszystko już od dawna nie jest dla nich. Dzisiejszy esport kusi jak diabełek: "chodź, żyj mną, poświęć kilka lat, a ja może wynagrodzę ci to sławą i chwałą. Albo i nie." Ani słowa o kumplostwie i dobrej zabawie, ba - nawet koledzy z "niszowych" klanów już dawno wyrzucają się z nich nawzajem "za skilla", lub jego brak.

Koniec końców, wybór należy do nas. Czy chcemy, aby ziścił się u nas "koreański sen" połączony z katorżniczymi, kilkunastogodzinnymi treningami, zakazem wyjść w sezonie ligowym i ciągłym skoszarowaniem. A może wolimy po prostu włączyć wieczorem ulubioną grę i w miłej atmosferze zdobyć kilka fragów lub strzelić kilka goli - za symboliczne nagrody i/lub wynagrodzenie? Wygląda na to, że pośredniej drogi nie ma.


Najważniejsze to nie zapominać, że w grach liczy się przede wszystkim dobra zabawa!

Źródło: uysy


Esport jako zjawisko nie zginie, jego najlepsze tytuły też nie. Ale warto spojrzeć na sprawę z dystansem i zastanowić się, czy nie lepiej, zamiast na siłę wkładać go do telewizji i gazet a z graczy robić atletów na azjatycką modłę, dać mu się rozwijać w jego naturalnym środowisku. Sami pomyślcie. Czy nie byłoby fajniej, gdyby internet i TS-a zastąpiły kafejki, kumple i atmosfera rodem z Padbaru?


ilość komentarzy: 18dodaj komentarz dotyczy:Esport

#1 | BrT | 17/04/2012 17:49 cytuj

Ja gram w CS od 2002roku i wlasnie to mnie zadziwia ze chodz nie jestem jakis super skillowy to wiara z irca czy na eslu mnie pojezdza bo skoro gram od 2002roku to oczekują, że będę grał jak NEo a mi głównie chodzi o zabawe zeby sobie postrzelać wiadomo fajnie się wygrywa no ale nie za wszelką cene. Dzis mlodzi gracze oczekują, że od razu będą mieli pensje rzedu 3/4tyś zł miesięcznie i wyjazdy na wszelkie turnieje. Proponuje zrobić wywiad z kimś ze starych wyjadaczy nie wiem zibim czy kim kolwiek i jego spytać ile musiał czekać na to żeby jezdzić na turnieje zagraniczne, ile musial poswiecic? Takich ludzi jest pełno. Albo NEo czy kogoś z tej ekipy ile oni czekali żeby mieć z tego penjse ile lat gry było z czystej przyjemności a nie dla "kariery niczym z Korei". Brakuje mi kafejek ale najbardziej to oczekuje dużego turnieju BYOC coś jak kiedyś lan4fun czy u mnie w miescie co roku organizowalismy sobei byoca i zjezdzala sie wiara z sasiednich miast i okolic. Dzis na taka propozycje to ludzie sie podłamali gdzie nagrody itp... ach szkoda ze ktos nie zrobi takiego turnieju...

// Post edytowany 1 raz. Ostatnia edycja: 17/04/2012 17:51
 


#2 | Goliath | 17/04/2012 19:35 cytuj

Dobry artykuł Lecho :]

 


#3 | AndrzejCK | 18/04/2012 10:18 cytuj

Ostatnio jest bardzo dużo LANów "kafejkowych". Zawody są wszędzie: w szkołach średnich, w ośrodkach kultury, nawet w domach prywatnych (pozdrowienia dla kikiego). Prawie co tydzień coś się dzieje, a w ferie i długie weekendy jest impreza na imprezie. Gra się nawet tam, gdzie do tej pory było niewiele LANów (Pomorze).
Są też imprezy ogólnopolskie: EGP, Game Festival, Best Lan, itd. ...co miesiąc właściwie.
Również co miesiąc są jakieś zawody zagraniczne.
Dochodzą do tego profesjonalne (a jakże) ligi online z nagrodami pieniężnymi.
Słowem - każdy ma gdzie grać, odpowiednio do ambicji, talentu i umiejętności.

W tej sytuacji nawoływanie do kafejkowego LANowania jest może nawet nie tyle spóźnione, ale zupełnie chybione. Takie granie było jest i będzie. Czy ktoś w ogóle obserwuje, że to zanika? Ja bym powiedział nawet, że większa część graczy jedzie na zawody w celach towarzyskich. Oczywiście, jak się da coś ugrać to dobrze, ale gwoździem programu zawsze jest mid-party.

W każdym sporcie trzeba mieć talent i pracowitość, a zarabiają tylko i wyłącznie najlepsi.
Ubolewasz, że średniacy nie mogą się utrzymać z gry. Tymczasem jest może kilka dyscyplin sportowych (głównie piłka, kosz, itp.), gdzie płaci się juniorom i mogą oni z tego wyżyć. Jednak w 99% dyscyplin, i są wśród nich również mocno medialne dyscypliny olimpijskie, TYLKO wybitnie uzdolnieni juniorzy (medaliści mistrzostw świata) dostają stypendia z budżetu państwa. No, czasami trafi się mecenas. Oczywiście, jeśli ktoś porównuje esport (lub jakikolwiek sport) z piłką nożną ...to wyobraźnia roszczeniowa może go ponieść :) W piłce jest inaczej.

Jeśli w dyscyplinach olimpijskich, medialnych i dotowanych przez budżet, bieda aż piszczy, to nie rozumiem dlaczego ma być lepiej w esporcie.

Przeraża nas i kusi fenomen Korei. Niewątpliwie niektóre nacje mają szczególne predyspozycje. W tenisie stołowym - gdzie liczy się precyzja i wytrwałość - potęgą są azjaci i Szwedzi. Brzmi znajomo? Z kolei kraj wysokich murzynów jest dobry w kosza.

Zjawiska roszczeniowe wśród smarkaterii. Uważam, że są dla nich bardzo, ale to bardzo korzystne. Życzą sobie sponsorów, pieniędzy, sprzętu... A niech sobie życzą ) :) Może w ten sposób nauczą się choćby pisać? Jeden geniusz chciał ostatnio "oczymać sprzęt". Niech się dowie co to jest wizerunek, reklama, publikacja prasowa, strona internetowa klanu, ilość unikalnych użytkowników. Dopiero na końcu tej drogi jest (albo i nie) sponsor. Te rzeczy się byłemu graczowi przydadzą, gdy zacznie już normalną pracę i będzie chciał "oczymać" wypłatę za przychodzenie do pracy. Wypisz wymaluj - to jest ta wymarzona, edukacyjna strona esportu :)

"Esport (...) nie zginie, jego najlepsze tytuły też nie. "
O, to jest coś nowego :) Czyżby koniec lansowania "końca ceesa"? Chyba, ze cees nie jest w gronie najlepszych tytułów esportu.

pozdrawiam
AK

 


#4 | impos | 18/04/2012 20:29 cytuj

Cs upada to i eSport idzie ku upadkowi. Ehh nie podoba mi się ten artykuł.

 


#5 | lqs. | 19/04/2012 14:46 cytuj

#4 , upada to twój poziom intelektualny , Cs nigdy nie upadnie , sam lecho tak powiedział , co do Polskiego eSportu to , że on upada to za dużo powiedziane . Po prostu to , że spadają wartości nagród Cs'a to nie znaczy od razu , że on upada -.-

 


#6 | impos | 19/04/2012 15:30 cytuj

lqs. źle mnie zrozumiałeś. Mam dość artykułów lecha cojest cs 1.6 upada upada upada a później ten artykuł.

 


#7 | AndrzejCK | 19/04/2012 21:30 cytuj

W jednym akapicie czytam "Profesjonalizacja esportu się nie udała." a w następnym: "tkwi w pułapce, w jaką esport wpadł, profesjonalizując się." Jeśli jest w tym logika, to raczej spod znaku tak zwanej "damskiej logiki" w stylu: "po pierwsze żadnego garnka od pani nie pożyczałam, po drugie garnek byl dziurawy,
a po trzecie już dawno go pani oddałam". Co ciekawe, wszystkie swoje tezy rednacz gracko udowodnił :) Trzeba zawiadomić Sztokholm. Dawno nie mieliśmy noblisty.

 


#8 | PLANET | 20/04/2012 08:18 cytuj

Dla mnie to juz tytul nie ma sensu...

A co do reszty - beda nisze profesjonalne, beda stricte kumpelskie i wiele pomiedzy (mini-turnieje z malymi nagrodami bez zadnych relacji - chocby takie). Tyle na ten temat.

 


#9 | Sinner | 21/04/2012 10:25 cytuj

"Z każdym sezonem i każdym anulowanym turniejem spada prawdopodobieństwo, że zobaczymy pojedynek Counter-Strike'a na żywo w telewizji, a sportowe wydanie "Wyborczej" otworzy wywiad z mistrzem StarCrafta"


http://www.reddit.com/r/starcraft/comments/shxmt/dreamhack_summer_to_be_broadcasted_on_swedish/

http://rakaka.se/?newsID=19024


ostatnio rowniez gdzies czytalem ze calkiem mozliwe ze MLG bedzie transmitowane w amerykanskiej TV

 


#10 | Goliath | 21/04/2012 12:31 cytuj

To by było coś, no nie?
Siadasz se piątek 20 włączasz TVN a tu transmisja jakiegoś eventu leci : ]

 


#11 | lecho | 23/04/2012 11:10 cytuj

AndrzejCK --> ubolewam nad tym, że esport jako rzekomo profesjonalna dyscyplina sportowa nie wykształca żadnego modelu finansowania, zaplecza, szkolenia, czegokolwiek. Że przez ileś lat pompowania w to sporych jak na nasze warunki pieniędzy w szerokim zakresie nic a nic nie posunęło się to do przodu.

"W jednym akapicie czytam "Profesjonalizacja esportu się nie udała." a w następnym: "tkwi w pułapce, w jaką esport wpadł, profesjonalizując się."" --> tu się czytanie ze zrozumieniem kłania. Profesjonalizacja esportu na poziomie "sportowym" nie wypaliła - nie mamy zawodowych drużyn, zaplecza, fanklubów i esportowych aren. Ale próba uczynienia z esportu profesjonalnego zjawiska spowodowała, że wpadł on w pułapkę. Wiem, że bardzo chciałeś przytrollować, przykro mi więc że Ci się nie udało :) Ale zapamiętam, że dla Ciebie wszystkie teksty trzeba pisać dosłownie i łopatologicznie, co byś się nie czepiał.

impos --> jeśli przez upadek esportu rozumiesz spadek ilości turniejów za pół miliona dolarów to tak, idzie ku upadkowi. W innym wypadku, bądź spokojny :)

PLANET --> a dla mnie Twoja kręcąca się planetka w awatarze nie ma sensu. Po co dodawać tego typu komentarze? :)

Sinner --> mam na myśli Polskę, nie "resztę świata".

 


#12 | AndrzejCK | 24/04/2012 00:16 cytuj

Oczywiście esport, jak każdy sport, jest jednocześnie profesjonalny i amatorski. Są przecież rowerzyści i są kolarze. Z kolei wśród kolarzy są amatorzy i zawodowcy, przy czym co najmniej pięciu z tych zawodowców (w Polsce) nieźle zarabia. Nie ma tu rzecz jasna żadnego paradoksu. Twoja odpowiedź wprawiła mnie w zakłopotanie.

Zawodowi kolarze, póki świetnie zarabiają, nie staną się rowerzystami, a rowerzystom nikt nie da zawodowego kontraktu. Słowem - każdy zostanie na swoim miejscu. Miałem zamiar spytać jaki sens ma tytuł Twojego artykułu ...ale chyba sobie odpuszczę :) Już wiem, że nie będę w stanie zrozumieć odpowiedzi :)

Pułapka, która nie jest pułapką. Każda dyscyplina ma różne klasy rozgrywek. Dzięki temu rowerzyści nie ścigają się z kolarzami.

pozdrawiam
ak

 


#13 | PLANET | 24/04/2012 01:11 cytuj

Napisanie artykulu, szczegolnie o ambitniejszym zacieciu (temat w koncu kontrowersyjny) a wstawienie skleconej luzno, nawiazujacej do nicka ladnej grafiki (obrazujacej Caladan z Diuny na marginesie, co nie ma jednak jakiegos glebszego przeslania) jest czyms jakby zupelnie innym.
Tytul nie trzyma sie kupy, temat nie trzyma sie kupy, pewne argumenty nie trzymaja sie kupy.. - takie jest moje zdanie i wyrazam je... ot, po prostu. Mozna by isc w analize i wyjasniac, ale po co? I tak masz swoje zdanie i nie ma sie na nie wiekszego wplywu, niezaleznie od racji. Po prostu pozwole sie nie zgodzic nie polemizujac glebiej, dla odmiany :)

 


#14 | Vip | 24/04/2012 10:00 cytuj

Teraz ja się wyrażę.

Chyba każdy interesujący się e-sportem Polak już powoli stracił nadzieję na to, że w Faktach powiedzą: "Polska drużyna ESC Gaming po raz 7 zdobyła mistrzostwo świata w CS..."
Nie ma to szans. Kiedyś w Teleexpressie raz chyba powiedzieli i zaprosili bodajże TaZa z Luqiem na mały wywiad. Dla mnie był to całkiem niezły krok w tę stronę jakiejś profesjonalizacji e-sportu , ale gdyby to w chodź małym stopniu kontynuowano? Gdyby na samym końcu jakiegoś wydania "Sportu" na TVN (TVN tak tylko dla przykładu) mówiono: "Polska drużyna w CS wygrała turniej X lub była na podium i wygrała X dolarów/euro/złotych?

Polacy zaczęliby się tym interesować bo wiedzieliby, że Polacy w coś wygrywają.
Nasi szczypiorniści nie dostali się na olimpiadę, piłkarze to praktycznie same zera (niech was nie zmyli remis z Portugalią), a w kosza też oprócz Gortata żaden Polak świata nie zawojował... Wiadome, jest jeszcze kilka fajnych dyscyplin sportowych, na których nie dominujemy, ale mamy jakieś wyniki, tylko że Polski sport skupia się teraz tylko i wyłącznie na Euro 2012, a raczej na stadionach i korupcji w PZPN...
Nie ważne...

Polski e-sport stoi na małym poziomie ponieważ w Polsce może co 10 Polak wiedziałby co to jest, a 1/3 wiedziałby, że mamy 7 mistrzostw świata w CS, a w SC mamy chyba 3 (poprawcie jeśli się mylę, info uzyskane od brata więc też nie wiem ile w tym prawdy).

Wracając do "e-sportowych Faktów" to na pewno ktoś po takim newsie wszedłby na komputer, włączył internet i poczytałby sobie.
Podobno następny SEC też ma być w Warszawie, szansa dla nas aby to w jakiś sposób wykorzystać... Gdyby w Faktach, Wydarzeniach lub Trudnych sprawach powiedzieli: "Następne mistrzostwa Europy e-sportu odbędą się w Polsce"...
Nie słyszałem też w jakichś wiadomościach, że na WCG polacy zdobyli 4 medale, a w całej klasyfikacji byli drudzy...
Jedni to oleją, inni sprawdzą... (jeżeli nie będzie tych gier mobilnych)

I tu jeżeli wydarzenia światowe typu: ESWC, WCG (może), SEC (też może), IEM, DH i inne to wtedy "może e-sportowi dać powrócić do kafejek", chodź i tak większość polskich lanów ma charakter bardziej hobby niż profesjonalny.
Jeżeli e-sport w Polsce nie jest wystarczająca popularny to i sam w życiu nie zarobi na siebie nawet połowy.

Dziękuje tyle w temacie...

// Post edytowany 2 razy. Ostatnia edycja: 24/04/2012 10:02
 


#15 | AndrzejCK | 24/04/2012 12:16 cytuj

Gracz nie ogląda Wiadomości ani Faktów. Nie czyta gazet ...nawet e-maili nie odbiera. Można byłoby w tv przez miesiąc trąbić o esporcie i też nikt by nie obejrzał. Może coś by dotarło do gracza, gdyby na lekcjach informatyki wisiał plakat i nauczyciel poruszyłby temat. Nie wiadomo jednak, czy gracz by coś zrozumiał, bo typowy uczeń nie rozróżnia takich słów, jak "chodź" i "choć", więc mama musiałaby mu ten plakat przeczytać i wytłumaczyć :)
Oczywiście nie miałoby to żadnego znaczenia dla sukcesów esportu bo choć każdy gra w piłkę na podwórku, to reprezentacja wygląda tak, jak wygląda :)

W dodatku popularyzacja esportu jest niebezpieczna dla zdrowia fizycznego i psychicznego nastolatków ...i o tym będzie następny artykuł lecha :)

 


#16 | hayabus4 | 24/04/2012 13:24 cytuj

esport narodził się w kafejkach, ale niestety, kafejek już nie ma, w Polsce jest może kilka, gdzie można coś zagrać - Cyberland z fotki chyba już wyburzono przed laty - młode pokolenie graczy pewnie nawet nie wie, co to było, E-24 zamknęło podwoje, padbar - nie wiem, czy się nadaje do grania... Nawoływanie lecha to, w tym przypadku - polskie realia, niestety, nawet nie nawoływanie głuchego na puszczy, a strzał kulą w płot

 


#17 | PLANET | 24/04/2012 16:44 cytuj

@AndrzejCK: piekne to ostatnie zdanie.. :) ale akurat lecho ma chyba inny poglad na ten temat, zdaje sie przeciwny. Choc ja bym wcale nie byl taki pewien, ze wplyw "e-sportu" czy nawet zwyklego grania jest taki delikatny (mowie rowniez o stronie przestepczej!) na zycie, jak sie moze niektorym wydawac...

@Vip: Ale zeby bylo smieszniej, takie zajawki o ktorych mowisz sie zdarzaja. W sporej czesci wiadomosci byly przeblyski takich informacji. Moze nie w KAZDEJ telewizji, ale Polsat czy TVN pokazaly to i owo o ostatnim SECu chocby. Nie wiem, jak z TVP, mozliwe ze nie ; )
Wiadomo, ze nasz sport w paru dyscyplinach (pilka nozna, helllooooooooooooooouuuuu) lezy i kwiczy, ale i tak popularnosc ma miadzaca. I tu i na swiecie pilka jest popularna. I tak bedzie zawsze, to jest tradycyjny sport i dociera do swiadomosci ludzi naturalnie. W SC nie mamy mistrzow swiata, BTW.
Co do SECa to nie wiadomo, czy bedzie jako taki... moze i bedzie - oby w Polsce (przy zmianie skali to rownie dobrze nie musza byc gigantyczne powierzchnie typu hale w Poznaniu), mozliwe ze zmniejszy sie ilosc szczebli i nie bedzie np. WCG PL.
To jest mozliwe, cholera wie co zreszta bedzie, a co wiem nie moge mowic i tak, wszystko zreszta wyjdzie w praniu. Tak czy owak bede robil swoje, zeby godnie nas reprezentowac - o ile oczywiscie bedzie taka szansa.
Odnosnie WCG globalnego tez byly wzmianki w telewizji.
Tak czy owak, mozna mowic o malej recesji (dalej) tej niszy.

@Haya (nie wiem czy to Ty Januszu): ano wlasnie, kafejki jako takie zaczely pomalu wymierac od czasu popularyzacji taniego Internetu. Pierwotne lacza po 2 Mbps (albo 1, w zasadzie to byl wtedy standard - i dzielilo sie na pare, czasem -nascie komputerow) staly sie czyms w rodzaju normy czy nawet wrecz minimum w naszych domach. Pomijajac jakies niedostepne gory bez nadajnikow i zasiegu, gdzie mozna tylko dzialac satelitarnie (acz i taki Net w aktualnych czasach potanial), prawie wszedzie mozna zalozyc net o predkosci okolo 256 kbps, a w zdecydowanej wiekszosci - 512. Owszem, nie kazde lacze sie nadaje do grania, ale taka Neostrada polmegowa - w zasadzie tak. Podobnie HSPA w przypadku sieci komorkowych (3G moze nie podolac ze wzgledu na ping, pomijajac warcaby ; ) I w zasadzie mozna grac, jedyne ograniczenie to brak kumpli, wspolnej zarwanej nocki, wypitego piwa i przejedzonej pizzy. I po to wlasnie robi sie lokalne LANy. W miastach kafejki utrzymuja sie w duzej mierze dzieki turystom, poza takimi lokacjami trzeba liczyc tylko na klientow epizodycznych i nieliczna regularna klientele, ktora korzysta z nich nie majac wlasnego lacza, z wlasnego wyboru badz bedac na taka sytuacje zdanym. Niezbyt perspektywistyczny biznes.

Kiedys (przed epoka powszechnego netu, nawet przed epoka lacz firmowych, ktore mialy wystarczajaco niska cene, ze oplacalo sie je dzielic) istnialo takie pojecie jak "gralnie". Pare-parenascie komputerow polaczonych w LAN z zainstalowanymi na nich grami. I zgrubsza tyle. I jesli e-sport mialby gdzies wracac, to wlasnie tam... (choc w oczywiscie minimalnie zmienionej wersji, bo jednak Internet JEST teraz przewaznie potrzebny do postawienia nawet gry LANowej ; ale z nastawieniem na GRACZY - od samego poczatku, najlepiej w nazwie).
Tylko hej, nie ma u nas takich miejsc! Poza PadBarem i paroma miejscami na krzyz (wypadlem z obiegu, ale wydaje sie, ze zadna kafejka w Warszawie nie reklamuje sie szeroko "gamingowo", nawet nie mowie "e-sportowo" ; istnieja tam sobie dwie Areny, ale i te sa po prostu lokalnymi skupiskami NIECO szerszej spolecznosci graczy ; male kafejki sa czesto po prostu "osiedlowe"). W Skandynawii, Stanach czy Korei mamy zupelnie inna strone medalu, no ale gralniokafejki po grube paredziesiat komputerow to utopia u nas.

@art: Profesjonalizacja e-sportu siedziala w kropce i jakis czas temu. To bylo bujniecie o pare punktow procentowych w dol - a i tak to jest pare procent rynku gier - tak na oko :) Nieduza strata bo i nieduzy zysk (a raczej wrecz odwrotnie, zadny, raczej topienie pieniazkow, a nie inwestycja, nawet dlugoterminowa.. czesc firm mogla zalozyc sobie dluzsza strategie, ale nawet im plan finansowy zaklada weryfikacje po jakims czasie - i moze po prostu zalozyl wycofanie/ograniczenie wejscia w nisza ze wzgl na brak zwrotu w zalozonej postaci? (oprocz tego, ze plan finansowy lubi sie zmieniac ; nie mowie o samej kondycji finansowej firmy i ogolnej koniunkturze))... oczywiscie w oczach postronnego inwestora. W naszych oczach moze i wyglada to zupelnie inaczej, ale to wynika z posiadania takiego, a nie innego konika - a swiat toczy sie dalej. Samo sie nie oplaci ; ) Nie wszystkie rzeczy mozna sprzedac - i nie na kazdym rynku. Nic na sile, tylko mlotkiem ; )
Jesli grono najlepszych jest obsadzone przez stala smietanke, inwestowanie ma najwyzej sredni sens - a poza tym to nie jest medialne, tylko (dla postronnej osoby) nudne. QL najlepszym przykladem.
Ja tam wiedzialem, ze nigdy e-sport nie bedzie prawdziwym sportem, cala reszta to pierdzielenie. Dlaczego? Bo to CIO-TO-WA-NIE. Tak czy owak trzeba spedzic pare godzin dziennie (wypada z godzine-dwie), im blizej turnieju tym wiecej przed kompem/konsola/komorka (szczegolnie komp i zaawansowane produkty typu Star2) - a taki tryb zycia nie dosc, ze nie jest nigdzie promowany pozytywnie (BTW, dlaczego mialby?) i jest niezdrowy fizycznie i psychicznie, to jeszcze ma bardzo negatywna i to JEDNOZNACZNIE ocene w spoleczenstwie.
Stany wyzsze, stany srednie, stany nizsze... kogo to obchodzi? To ZAWSZE byla, jest i bedzie NISZA. I ta nisza poza jednym krajem na swiecie zawsze bedzie miala podobne traktowanie. Przywyknijcie, ludzie :)
Jak dla mnie dla przyjemnosci to mozna pograc spotykajac sie osobiscie, organizujac LANy czy podobne epizodyczne zloty - wlasnie dla czystej przyjemnosci grania.
E-sport to druga koncowka skali: bycie hardcore'owym beta-testerem gry na wlasne zyczenie i bez (przewaznie) zadnych pieniedzy - a na pewno zadnych gwarantowanych, zylowanie jej zalet i wad, opanowywanie od postaw, a potem po raz kolejny i kolejny w ramach uczenia sie jej mechaniki, czesta monotonia, wygaszenie emocji - bo one nie sprzyjaja rozwojowi ... malo spontanicznosci (jesli juz, to kontrolowana - czysta strategia, ot..), malo luzu i srubowanie rekordow podczas tysiecy odbytych meczy dla jakiegos konkretnego celu - malo to ekscytujace. Owszem, pewna przyjemnosc gry pozostaje (inaczej to czysty masochizm), ale to juz nie jest to samo granie, nie oszukujmy sie.
Nie trzeba od razu isc w rygor koreanski - ale powiedzmy sobie szczerze jedna rzecz.
Dopoki granie bedzie dla pieniedzy, nie bedzie dla przyjemnosci.
E-sport po prostu nie ma gdzie wracac.
Wszystko inne to utopia i pobozne nostalgiczne zyczenia.
Dziekuje za uwage i pozdrawiam :)

 


#18 | lesiu | 22/05/2012 16:02 cytuj

planet napisz streszczenie

 


OSTRZEŻENIE: Wszystkie komentarze na portalu Frag-eXecutors.com są monitorowane. Nie obrażaj nikogo, pisz na temat i sprawdź pisownie. Niepodporzadkowanie się do tych zasad będzie się wiązało z usunięciem Twojej wiadomości.

Załóż konto w 20 sekund, by wygodniej komentować!

Nie jesteś zalogowany lub nie posiadasz konta na Frag-eXecutors.com.


Filtr artykułów