przypomnij rejestracja
Język: English / Polski

Artykuły

Łukasz "gobo" Książkiewicz w błysku fleszy

Napisał ksiaze, 13/02/2009 18:50

Łukasz "gobo" Książkiewicz to jeden z weteranów polskiej sceny Counter-Strike'a, choć jest związany z esportem od blisko dekady, nadal nie czuje się znudzony, nic nie przeszkadza mu w czerpaniu przyjemności z samej gry - robi to, bo po prostu lubi.

Łukasz "gobo" Książkiewicz
Na koncie Łukasz; znajduje się spora ilość sukcesów, w przeszłości reprezentował barwy najsilniejszych klanów Polsce, miał również okazję zagrać w drużynie narodowej. Wie także, że z Frag eXecutors nie ma żartów - na całe życie zapamiętał lekcję udzieloną mu przez naszych zawodników podczas World Cyber Games 2003 w Warszawie.

W rozmowie cofnęliśmy się do samych początków esportu w Polsce, odbyliśmy swoistą podróż z czeluści dusznych kafejek internetowych, aż do wielkich aren i błysku fleszy. Mój rozmówca wspomina czasy swojej świetności z lekką nutką nostalgii, z własnego punktu widzenia ocenia rozwój esportu w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Łukasz cały czas śledzi rozwój wydarzeń, jest ze wszystkim na bieżąco.


Razem z Radiance grałeś w barażach ESL Pro Series przeciwko Justplay. Przegraliście walkowerem. Co się stało?

Nie można tego nazwać graniem. Po prostu weszliśmy na serwer, powiedzieliśmy, że nie ma piątego i na pewno nie będzie i poprosiliśmy Justplay, żeby sobie zrobili screenshota, że jest nas czterech i wrzucili zwyczajowo na ESL. Niestety nasz piaty gracz się nie pojawił i nie dawał żadnych oznak życia. Przykre to jest, tym bardziej, że kilku z nas miało inne plany na niedzielny wieczór i po prostu straciliśmy niepotrzebnie czas przez nieodpowiedzialność jednej osoby.

Od wyniku tego jednego spotkania zależał Wasz awans do Pro Sers. Wyjaśniłeś już tą sprawę, wiesz czemu Longbow nie zagrał? Masz jakiś żal?

Nie mam pojęcia dlaczego nie zagrał, pomimo tego, że o tym spotkaniu wiedzieliśmy przecież od ponad tygodnia. Naprawdę ciężko mi wskoczyc do jego głowy i odgrzebać, co w niej siedziało. Nie, nie mam do niego żalu. Po prostu zawiodłem sie na nim, tym bardziej, że był to naprawdę ważny mecz i myślałem, że się pojawi i to rozegramy, żeby wyjść z twarzą, a tu ci taki psikus.

W przeszłości mogliśmy oglądać twoją grę w silnych zespołach oraz reprezentacji kraju. Teraz masz niejako szansę powrócić do czołówki, jakie to uczucie?

Rzeczywiście, tak to kiedyś było. Duża ilość czasu owocowała, tym że siedziało się po kilka godzin dziennie nad CS-em i po prostu grało ile bozia dala. Efekty treningu i pracy, zarówno nad sobą, jak i nad drużyną (przypomnę tutaj młodszym graczom, tych z którymi osiągnąłem najwięcej i najdłużej się trzymałem: wania, Saviola, raiden, szefo, mixer, bleee, czarko, czyli Kraków oprócz czarka :D), były bardzo dobre i pokazywały to również wyniki. Na dzień dzisiejszy podchodzę do tego bardzo luźno. Fajnie, że się udało tak daleko zajść z radiance, mimo mojego osobistego braku aima i ogólnego problemu ze strzelaniem. Jednak nie odczuwam jakiejś specjalnej euforii, czy tez satysfakcji. Po prostu lubię sobie postrzelać w CS-a i myślę, że to jest dla mnie teraz najważniejsze. A o powrocie do czołówki, to nie ma co marzyć. Powód jest jeden - czas. Niestety, ale życie zawodowe + prywatne + czasem studia = znikoma ilość czasu na granie na poważnie. Poza tym ślub na głowie i takie tam pierdoły z życia codziennego (śmiech).

Powróciłeś do aktywnej gry po dłuższej przerwie. Gracze wyszli z kafejek, mamy imprezy pokroju Intel Friday Night Game. Jak bardzo zmienił się esport z Twojego punktu widzenia?

Ciężko mówić, że powróciłem do aktywnej gry. W rozwoju esportu uczestniczę już od 9 lat. Cały czas śledzę jego rozwój. Jeżeli chodzi o polskie podwórko, to zmieniło się zdecydowanie jedno. Gracze z osiedlowych kafejek przenieśli się na areny przygotowane specjalnie dla nich przez firmy. Teraz praktycznie każdy już ma internet i komputer w domu, więc kafejki są praktycznie niepotrzebne. Ciężko tutaj rok po roku opisać, co się zmieniało, bo do tego by mi dnia nie starczyło. Na pewno Polacy dążą do rozwoju esportu. Jednakże często spotykam się z wręcz komicznymi sytuacjami. Dzień w dzień powstaje pełno drużyn, lub też jak kto woli nazywać je multigamingami. Mają wielkie aspiracje, plany na zarobki, sponsorowanie. I padają po trzech tygodniach z powodu przerostu formy nad treścią. To mnie osobiście bardzo śmieszy, a zarazem denerwuje. Nikt niestety nie da nam pieniędzy, jeżeli wie, że mu się nie zwrócą. Tak jest w 97% polskich pseudo multigamingów. Może kiedyś się to zmieni. Wielkim plusem jest robota, jaka włożono w rozwój turniejów typu Heyah, PGA, WCG teraz EPS, ludzi których kojarzę praktycznie odkąd gram. Tutaj uważam powinniśmy wszyscy podziękować Hayabusie, Mit0sowi, Krogothowi, Czukowi i wielu wielu innym, którzy naprawdę poświęcili na to pełno czasu. A przede wszystkim dzisiejsi prawie pr0 powinni mieć więcej dystansu do tej gry i pieniędzy. Niestety musicie się obudzić, na tej grze zarabia tylko malutkie grono ludzi spośród setek tysięcy (śmiech).

W rozwoju esportu uczestniczę już od 9 lat. Cały czas śledzę jego rozwój. Jeżeli chodzi o polskie podwórko, to zmieniło się zdecydowanie jedno. Gracze z osiedlowych kafejek przenieśli się na areny przygotowane specjalnie dla nich przez firmy. - Łukasz "gobo" Książkiewicz


Za to bardzo podobało mi się Intel Friday Night Game, na którym się oczywiście pojawiłem i nie przepuściłem okazji, żeby zobaczyć, jak to wygląda. Bylem naprawdę bardzo mile zaskoczony rozmachem. Gratuluję ekipie ESL. Żałuję, że nie udało się tego zrobić wcześniej, kiedy sam moglem jeszcze siedzieć na scenie i grac (łezka w oku).

Mówisz o profesjonalizacji, imprezy dla graczy to dzisiaj spore wydarzenia, za którymi stoją duże firmy. Nie brakuje Ci specyficznej atmosfery i kameralności dawnych lat?

Patrząc na liczbę drużyn startujących w turniejach lanowo-kafejkowych (zazwyczaj około 50-60 osób przyjeżdżało grać!) brakuje mi tego czasami i z miłą chęcią wspominamy to z moim kuzynem wanią, czy też innymi starymi wyjadaczami. Brakuje przede wszystkim poczucia koleżeństwa. Pojawiając się na takim LAN-ie często ważniejsze było samo spotkanie się ze znajomymi z komputera, zapalenie papieroska specjalnego, wypicie browarów, niż czysta gra o pierwsze miejsce. Owszem chodziło również o wyniki jak najlepsze, ale mimo wszystko ludzie się traktowali bardzo życzliwie. Dzisiaj, patrząc na to wszystko, mam wrażenie, że każdy chce pokazać siebie jako super indywidualność i gdzieś zatraciła się idea, o której napisałem powyżej. Myślę, ze za mało się rozmawia na ten temat, a za dużo o pieniądzach. Często i gęsto za wygranie takiego kafejkowego turnieju miało się pieniądze tylko na bilet powrotny, a i na to czasem nie starczało (śmiech). Dzisiejsze turnieje dają możliwość zakupienia biletu powrotnego i nawet na waciki starczy! (śmiech).

Gdybyś był trochę młodszy, miał nieco więcej czasu i mniej innych problemów, to chciałbyś jeszcze raz spróbować rywalizować na najwyższym poziomie?

Na pewno bym spróbował. Uważam, że granie na poziomie top8 w Polsce jest dość łatwe do zrealizowania, jeżeli się ma na to odpowiednia receptę i pomysł. I co najważniejsze, odpowiednich graczy. I tutaj mała rada dla tych młodych graczy, co aspirują wysoko. Przede wszystkim nauczcie się odpowiednio komunikować w grze (VT itd), krótka, konkretna informacja jest najważniejsza, a jak zginiecie, to nie opowiadajcie co byście mu zrobili, gdyby wam heda nie strzelił, bo ktoś inny wciąż gra i to naprawdę przeszkadza. Polecam granie na FTB 1, żeby się tego nauczyć (śmiech). Wracając do tematu, ostatnio często puszczam totolotka. Jak trafię szósteczke, to myślę, że wrócę do grania :P.

Kilka razy wspomniałeś o młodych zawodnikach, którzy dopiero zaczynają - udzielasz im porad, dajesz wskazówki. Może powinieneś pomyśleć nad spełnieniem się w roli trenera lub menadżera?

Najlepszym rozwiązaniem jest branie pod skrzydła młodych, nieogranych graczy, którzy posiadają świetny refleks i wyczucie gry. Myślenia odpowiedniego oraz pewnych zachowań można ich nauczyć. - Łukasz "gobo" Książkiewicz


Powiem Ci, że chętnie bym się w takie coś pobawił. Zresztą już raz takiego czegoś dokonałem, z bardzo dobrym efektem. Zostałem zaproszony do gry na LAN-ie w Rybniku przez visu i resztę bandy - to było w pamiętnym 2005 roku (śmiech). Pojechaliśmy i wygraliśmy. Drugi raz udało mi się zająć drugie miejsce na turnieju w Mszanie Dolnej (śmiech), koło Krakowa - również z bardzo młodymi, aczkolwiek dobrymi graczami. Po drodze wygraliśmy z drużyną izziego i hollowa, a w finale przegraliśmy z drużyną Milta (chyba niektórzy z nich tworzą teraz PGS). Uważam, że swoim doświadczeniem powinienem się dzielić z innymi. Oczywiście jeżeli będą chcieli słuchać i się do tego dostosują. Mogę ponieść konsekwencje ewentualnej przegranej, ale uważam, że jestem na tyle ograny, iż moje porady się przydają. Najlepszym rozwiązaniem jest branie pod skrzydła młodych, nieogranych graczy, którzy posiadają świetny refleks i wyczucie gry. Myślenia odpowiedniego oraz pewnych zachowań można ich nauczyć. Dlatego zawsze preferowałem świeżość, niż graczy z dłuższym doświadczeniem, bo ich ciężko czegokolwiek nauczyć (śmiech).

Przez kilka lat rozegrałeś setki spotkań. Które zwycięstwo przyniosło Ci najwięcej satysfakcji, pamiętasz jakąś dotkliwą porażkę?

Może krótko tym razem. Najwięcej satysfakcji dało mi wygranie z geNocide, bodajże w 2002 roku. Był to finał turnieju kafejkowego w Comnecie w Krakowie. geNocide miało być siłą, która pokona Arcy (wtedy chyba CGL red). Grali w niej wtedy: method (GaS), szefo, c0x (vertakk, morris44), mixer, bleee. Pamiętam ich miny, jak z nami przegrali, to było bezcenne. A później poszliśmy do szefo i chyba tam się skończyła impreza :(śmiech). Jeżeli chodzi o porażki, to najbardziej utkwiła mi w pamięci przegrana z Frag eXecutors (a jakże! - dop.red.) na finałach WCG 2003 w Warszawie. Mieliśmy wygraną w rękach i praktycznie ja przegrałem ten mecz. Chyba dziewięć razy weszli mi na górny bombside z rzędu i wygrali (mr15). A mieliśmy chyba 5, czy 6 punktów do wygranej, nie pamiętam dokładnie wyniku. Ale ta przegrana jakoś mi najbardziej utkwiła w głowie, bo wiedziałem, że się do tego bardzo przyczyniłem.

Counter-Strike dostarczał tobie zatem sporo emocji. Czym zapełniłeś tą lukę w swoim życiu? Modny ostatnio poker, może inna forma rywalizacji?

Granie zastąpiłem spotkaniami z ludźmi, imprezami, dziewczynami. A od ponad dwóch lad tę lukę w życiu wypełnia moja narzeczona. Lubie pograć sobie w Dotę, Wordl of Warcraft, Call of Duty 4, Quake'a 3, Quake'a 4, no i oczywiście Counter-Strike'a. Tyle że najczęściej robię to sam dla siebie, albo z moim 'ziomkiem' wchodzimy na jakiś serwer i sobie strzelamy. Jednak na samo granie poświęcam już niewiele czasu. Może godzinę dziennie, a czasem w ogóle przez kilka dni. Myślałem o pokerze, ale nie chce mi się uczyć w to grać za bardzo. Niestety, ale fart to nie wszystko w te karcioszki.

Jakie masz plany na najbliższe kilka lat? Zamierzasz rozkręcić jakiś biznes, będziesz się uczył, a może dalej grał w Totka?

Planuję kiedyś skończyć studia, co mi idzie dość topornie. Myślę nad swoim biznesem, ale z drugiej strony mam na razie inne wydatki i ciężko byłoby mi teraz coś rozkręcić. W totka będę nadal grał, może kiedyś wygram więcej niż 16zł (śmiech). A grać w gry będę nadal, bo mimo, że próbowałem się od tego całkowicie odciąć, to nie mogę. Za dużo życia w to władowałem (śmiech).

Jesteś związany z esportem od prawie dekady. Jakie umiejętności zdobyłeś przez te lata? Komunikacja i współpraca to podstawa w Counter-Strike'u, zauważasz jakieś korzyści w prawdziwym życiu?

Myślę, że jakaś część pracy włożonej w granie i komunikowanie się w grze przełożyła się na to, jak komunikuje się w pracy z ludźmi. - Łukasz "gobo" Książkiewicz


Wszystko zależy od tego jakim jest się człowiekiem. Myślę, że jakaś część pracy włożonej w granie i komunikowanie się w grze przełożyła się na to, jak komunikuje się w pracy z ludźmi. Nie jestem specjalistą, żeby się wypowiadać na ten temat bardziej precyzyjnie, ale myślę, że tak - jakiś drobny wkładzik w to miało granie.

Niegdyś granie wymagało wielu talentów organizacyjnych, zdobycie zwykłego serwera uznawane było za sukces. Nie uważasz, że teraz wszystko stało się zbyt proste?

Nie, nie uważam tak. Myślę, że ktoś, kto miał problemy z serwerem, wpadł na pomysł, że sam może sobie go postawić, a co lepsze, może postawić też innym i zarobić na tym kasę. Myślę, że w Polsce nie było po prostu odpowiedniego pomysłu na taki biznes, stąd też tak długo się czekało, aż powstanie jakaś pierwsza serwerownia. Teraz jest już niezła konkurencja, co powinno nas cieszyć, ale z jakością bywa różnie. Dlatego myślę, że trzeba stawiać na sprawdzone firmy.

Załóżmy, że trafiłbyś wymarzoną szóstkę w Totka. Na co przeznaczyłbyś pieniądze, masz jakieś marzenia związane z esportem? Może własna drużyna?

Pierwsze, co bym zrobił, to skontaktował się z bankami i poprosiłbym o przygotowanie dla mnie dobrej oferty. Potem uzbierałbym z procentów jakąś niewielką sumkę, rzędu 30 000 zł, i pojechał do Ameryki Południowej i spędził tam z rok. Następnie do Japonii. A później, to już nie wiem gdzie (śmiech). Za drużynę na pewno bym się nie brał, bo by mi się zwyczajniej nie chciało, w przeciwieństwie do Jasona Lake'a czy Jax'a (śmiech). Do tego trzeba mieć cholernie dużo zapału, bo niestety ma się często do czynienia z bardzo młodymi osobami i różnie bywa z ich odpowiedzialnością.

Wiem również, iż spróbowałeś swoich sił w World of Warcraft. Czy ta gra rzeczywiście nadaje się do rywalizacji na profesjonalnym poziomie? Jak wypada na tle Counter-Strike'a?

Zarówno przy Counter-Strike'u, jak i przy World of Warcraft, można być no-lifem (takie moje założenie z góry). WoW to naprawdę świetna gra. Daje różne możliwości zabawy. Granie solo, battlegroundow, czy też aren. Dla grania profesjonalnego, Blizzard współpracuje i wysłuchuje graczy, żeby poprawiać maksymalnie, na tyle na ile się da, tryb areny. Tak - myślę, że ta gra nadaje się do grania turniejów na profesjonalnym poziomie. To nic innego, jak rozbudowana wersja Doty, czy tez Warcrafta. To, że wszystko dzieje się bardzo szybko, to tylko jej zaleta. Oczywiście, jak w każdej innej grze, tutaj również niezbędne są umiejętności, taktyka i odrobina farta. Również w WoW-ie, zdarza się ten przysłowiowy 'head z dupy'.


Gobo u boku kobiety swojego życia


Czyli nieprawdą jest to, że ilość zadanych obrażeń zależy od losowego algorytmu, przez co na wynik mają wpływ nie tylko umiejętności, ale również szczęście?

Tak jak napisałem, fart jest potrzebny, tak samo jak i w każdej innej grze. Chyba mi nie powiesz, że każdy head, jakiego w życiu strzeliłeś był w 100% zamierzony? Czy też odwrotnie. Ile razy próbowałeś strzelić heada prosto w oko, a kończyło się na tym, że sam ginąłeś. WoW jest tak stworzony, że jeżeli posiadasz ubranie pod PvP, to możliwość zadania krytycznych obrażeń jest znikome. A stworzono to po to, żeby właśnie gra była mniej randomowa w przypadku aren, tudzież PvP właśnie. Przypadek jest potrzebny, jak i w każdej innej dziedzinie życia czy sporcie (śmiech).

Byłeś współtwórcą Netgaming.pl, co cię skłoniło do założenia własnej strony?

Pomysł na Netgaming.pl przyszedł mi do głowy w maju 2005 roku. Siedząc w pracy napisałem do Fomfnego, żeby coś takiego stworzyć. Po kilku godzinach mieliśmy już domenę i pierwszą wersje serwisu. Naszym zamysłem było działanie głównie na polskim podwórku, tzn. buszowanie w składach drużyn, mecze, plotki, ciekawostki. Przede wszystkim miało to być wszystko bardzo luźne, bez udawanej profesjonalnej otoczki.

Netgaming.pl odniosło spory sukces, zdobyliście uznanie wielu czytelników. Dlaczego więc strona została zamknięta?

Strona nie została tak naprawdę zamknięta. Netgaming.pl zostało sprzedane. Stronę kupiła osoba, która ma plany na dalszy jej żywot. Niestety, pieniądze pokrzyżowały wiele naszych planów. Netgaming.pl było dla nas czystą przyjemnością i nie mieliśmy w tym żadnego interesu, czy też jak kto woli, nie zarabialiśmy na tym. Wtedy Fomfny zdecydował się na nowy projekt pod nazwą espmania.pl, dostał odpowiednie wynagrodzenie i prowadzi go nadal. Prawdopodobnie Netgaming.pl znowu będzie działać w sieci na trochę innej zasadzie - jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planami. Szczegółów na razie zdradzać nie mogę.

No właśnie, FOMFNY nie poddał się tak łatwo, zaangażował się w nowy projekt i z powodzeniem prowadzi kolejną stronę. Dlaczego nie czytamy na niej tekstów twojego autorstwa?

Z prostego powodu. Nigdy nie pociągało mnie pisanie poważnych tekstów. Wolałem napisać coś, raz na jakiś czas, dającego do myślenia. Poza tym, nigdy nie bawiło mnie robienie kopiuj-wklej z innych stron, typu sk-gaming. Unikaliśmy tego z Fomfnym w miarę możliwości. A u Fomfnego nie piszę, ponieważ nie mam czasu na to za bardzo i po prostu mi się nie chce. Chociaż czasem mam ochotę naskrobać jakiś mały felietonik. Może kiedyś mi udostępni trochę miejsca (śmiech).

Możesz również spróbować swoich sił w blogu na łamach Frag eXecutors, czekam na Twój felieton

Oczywiście, jak tylko przyjdzie mi coś do głowy, to na pewno się odezwę. Dzięki za informację (śmiech).

Bardzo Ci dziękuje za ten wyczerpujący wywiad, to było moje ostanie pytanie. Powodzenia w barażach, życzę Ci również tej upragnionej "szóstki".

Również bardzo dziękuję za danie możliwości wygadania się i poczucia znowu w błysku fleszy (śmiech). Pozdrawiam całą scenę esportową, tych co mnie znają i lubią, i tych co mnie nie lubią. Real life też jest fajny!

ilość komentarzy: 7dodaj komentarz dotyczy:Counter-Strike Esport
Sortowanie komentarzy: NAJNOWSZY |NAJSTARSZY

#1 | FOMFNY | 17/02/2009 20:22 cytuj

Dawaj fote siostry! :D

 


#2 | FOMFNY | 17/02/2009 20:27 cytuj

Swoją drogą to jest okropnie śmieszne, że team mający aspiracje do grania w najlepszej polskiej lidze (ESL Pro Series) nie ma w najważniejszym dla nich momencie w sezonie piątego gracza :).

 


#3 | cwirek | 17/02/2009 21:06 cytuj

FOMFNY @ 17/02/2009 20:27 Swoją drogą to jest okropnie śmieszne, że team mający aspiracje do grania w najlepszej polskiej lidze (ESL Pro Series) nie ma w najważniejszym dla nich momencie w sezonie piątego gracza :). FX gra w finałach ESP EPS a też "jeszcze" piątego gracza nie ma... Polska dziwny kraj.

 


#4 | FOMFNY | 17/02/2009 21:20 cytuj

Ale to inna bajka ;).

 


#5 | Cycu | 18/02/2009 06:23 cytuj

Radziu my wszyscy jestesmy dziwni ;-)

 


#6 | Venomen | 18/02/2009 10:10 cytuj

"Gobo u boku kobiety swojego życia" - brak tu .jpg Paweł! :D

 


#7 | Samthod | 18/02/2009 15:21 cytuj

gobo :D

 


OSTRZEŻENIE: Wszystkie komentarze na portalu Frag-eXecutors.com są monitorowane. Nie obrażaj nikogo, pisz na temat i sprawdź pisownie. Niepodporzadkowanie się do tych zasad będzie się wiązało z usunięciem Twojej wiadomości.

Załóż konto w 20 sekund, by wygodniej komentować!

Nie jesteś zalogowany lub nie posiadasz konta na Frag-eXecutors.com.






Filtr artykułów