Pierwszy redaktor e-sportowy III RP, w IV RP czołowy gracz NFS. Kiedyś betonował i nazywany był esportowym narcyzem, teraz przeciwników zostawia w tyle, a sam wiele razy staje na podium zdobywając w tym sezonie również Wicemistrzostwo Polski.
Zapraszam na obszerny i wielowątkowy wywiad z Łukaszem "lechem" Leśniewskim, zawodnikiem NFS Team Delta.
Witaj! Nie będę Cię pytał o całą Twoją esportową historię - to by było bez sensu. Natomiast zapytam Cię czy uważasz, że łatka gracza Quake'a III została od Ciebie już całkowicie odlepiona?No jasne, przecież jako gracz Quake'a nie osiągnąłem nawet dziesiątej części tego co gracz NFS'a. Moje najwyższe miejsce w indywidualnym turnieju Quake'a to 7-8 lokata na WPPG Warszawa, a to był turniej eliminacyjny dla ludzi tylko z Warszawy i okolic, gdzie przez jakiś przypadek znalazł się zik. Nie było tam najlepszych graczy z kraju, a i tak z kim miałem przegrać to przegrałem. Natomiast w NFS'ie to wiadomo, widać tam trochę tego przez rok się ugrało. Jeszcze nie ma co prawda złotego pucharku, ale pracuję nad tym. Także zdecydowanie ludzie - co widać nawet po serwisach internetowych - rozpoznają mnie jako gracza NFS'a, życzą mi powodzenia itd. więc myślę, że to już jest zrobione.
Psycho Mantis z lechem podczas wywiadu.
Pytam cię o to dlatego, gdyż jeszcze nie tak dawno dostałeś CyberAsa, który był tak pięknie zatytułowany...<śmiech>
Jak to było? Możesz powiedzieć?Gracz Quake'a zabłysnął na scenie NFS'a. <śmiech>
No więc widzisz...Z tym, że wtedy już od roku nie byłem graczem Quake'a, także nie wiem skąd Panom z Cybersportu to przyszło do głowy. Zapewne ze względu na moje korzenie - wiele osób myślało pewnie, że NFS to jest dla mnie taki romansik, po którym wrócę do Quake'a. Jednak tak się nie stało i jestem dalej od Quake'a niż kiedykolwiek.
Obecnie jesteś redaktorem Wirtualnej Polski - Imperium Gier, redaktorem PGS.PokerStrategy.com oraz graczem NFS'a w Team Delta. Nie za dużo zajęć jak na jednego człowieka?<śmiech> Nie, poza tym to się nie pokrywa. Wiele osób się nad tym zastanawia, ale to w żadnej mierze się nie łączy.
(...) jestem dalej od Quake'a niż kiedykolwiek. - lecho
W momencie kiedy dochodziłem do Delty to w pierwszej rozmowie z Artlightem było stwierdzenie, że jestem redaktorem PGS'u oraz Wirtualnej i z tego tytułu nie będę redaktorem Delty. Podobnie jest z PGS'em, dla którego odmówiłem pisania recenzji, ze względu na to, że jestem recenzentem Wirtualnej Polski. Na WP - wiadomo - w tej chwili esportem interesują się śladowo, także nie ma totalnie żadnego konfliktu interesów.
A do czego jest Ci najbliżej?Hhmmm...
Kiedyś esports.pl, mnóstwo innych redakcji, nawet Wasteland, o którym wielu ludzi nawet nie ma pojęcia...No myślę, że wielu ludzi nawet nie wie, że taki serwis w ogóle istniał, chociaż swego czasu był on największym serwisem o Falloucie w Polsce. Który to był rok? My chyba wtedy jeszcze do liceum chodziliśmy - do głębokiego liceum. <śmiech> To było chyba w 2002 roku.
Chyba 2001...Tak, zdecydowanie. To jeszcze nastolatkami byliśmy. <śmiech> Więc wracając do tematu - gdzie mi najbliżej... W sensie serwisów?
Nie, w sensie tego co robisz: pisanie czy granie? Bo masz naprawdę rozdwojenie jaźni. <śmiech>To jest tak, że ja wiem, że nie można przez całe życie być Piotrusiem Panem i kiedyś po prostu przyjdzie ten moment, że trzeba będzie powiedzieć stop i już więcej nie grać. Nawet wielcy mistrzowie grają - tak jak Fatal1ty - do 25 roku życia. Jest to taka naturalna granica, gdzie już siada Ci refleks... Pojawiają się też wątki w stylu rodzina, praca, kariera. Nie ma czasu na granie na takim poziomie, który by gwarantował jakieś sukcesy. Na razie jednak gram, jest mi bardzo blisko do grania i w tej chwili z tych dwóch zajęć powiedziałbym, że granie ma u mnie najwyższy priorytet. Z tym, że te priorytety zmieniają się czasowo. Ostatnio nie grałem, nie trenowałem, a zajmowałem się tylko pisaniem. Wiadomo, WCG i treningi spowodowały zaległości, które trzeba było nadrobić. A teraz nadchodzi Heyah, granie jest priorytetem.
O Heyah jeszcze pogadamy, wróćmy do Twojej pracy redaktorskiej. Jesteś bardzo kontrowersyjną osobą i generalnie nie masz dobrej prasy...Dlaczego?
Nie masz, komentarzy też to dotyczy. Jesteś uważany za esportowego narcyza...To już było...
Było? Przeszedłeś do grania, dlatego jest tego mniej. Ale wtedy, kiedy pisałeś... Betony, wykłócanie się w komentarzach. Było tego mnóstwo - wszędzie! Często kpiłeś z ludzi...Nie...
...drwiłeś...Nie...
...ironizowałeś...Nie...
...wiązanki puszczałeś...<śmiech>
No nie zaprzeczaj, tak było. W tej chwili się to trochę odlepiło, ale dobrej prasy i tak cały czas nie masz. Chyba najlepszą miałeś wtedy jak Cię wyrzucono z Fx?Czy nie mam dobrej prasy? Jako gracz na pewno mam dobra prasę...
Ale generalnie...Też, w tej chwili nie ma już takiej opinii, łatki czy coś takiego. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, w tej chwili praktycznie w ogóle nie udzielam się w komentarzach na żadnych serwisach...
To może dlatego nie ma takiej opinii! <śmiech>Nie, po prostu każdy kiedyś dorasta. Ludzie się zmieniają, zmienia się sposób patrzenia na pewne rzeczy. W tej chwili nie biorę sobie za punkt honoru wytłumaczenie wszystkim ludziom w Internecie dlaczego ja mam rację, a dlaczego nie ma racji X czy Y. Na pewno ludzie tacy jak Ty czy Krzysiek "Chris" Sojka zmienili w pewnym sensie to moje podejście. Okazało się, że wcale nie trzeba takich rzeczy tu uprawiać. Ale generalnie zmieniłem się, dorosłem troszeczkę, zająłem się też graniem... To nie jest zła prasa, zdecydowanie nie.
lecho ze swoimi "zdobyczami" ;)
W porządku, zostawmy więc pracę redaktorską, bo jak sam powiedziałeś, jednak bliższe Ci jest granie. Carbonowi zostało mniej więcej dwa tygodnie życia a potem zsyłka - esportowe wyginięcie. Nadchodzi Pro Street. Ale porozmawiajmy jeszcze o Carbonie. Ostatnio Goralsim, z którym rozmawiałem, nazwał Carbona największą tandetą od EA - podzielasz jego opinie?Oj, zdecydowanie nie. Najgorszą tandetą od EA w serii NFS był Hot Pursuit 2 i niech mi nikt nie mówi, że jest inaczej.
Ale pamiętaj, że on zaczynał później, bodajże od...Carbona - w grze online.
Fakt, a my zaczynaliśmy generalnie granie w serię od NFS2?W moim przypadku NFS2: Special Edition - moja druga gra na PC po GTA. Więc, Carbon to nie jest shit. To by była całkiem fajna gierka gdyby - przede wszystkim - nie było bzdurnych setupów. Nie widzę sensu w spędzaniu godzin nad badaniem wpływu lakieru na skrętność auta albo przyspieszenie bo to jest dla mnie totalna abstrakcja <śmiech> i myślę, że niektórzy ludzie wpadają w paranoję graniczącą z placebo. Po drugie, gdyby nie było rzeczy typu odbicia od ścian itd. Ja za każdym razem kiedy mam się odbić od ściany czuje takie wyrzuty sumienia względem tego biednego kawałka tekstury, że muszę na niego najechać - jest to dla mnie coś okropnego. Broniłem się przed tymi wallride'ami rękoma i nogami. W Most Wanted unikałem tego - w ogóle nie stosowałem tego. W Carbonie już niestety musiałem, ale robię to z gigantycznym obrzydzeniem. Myślę, że gdyby te dwa elementy wyjąć z gry, czyli w ten sposób zrobione setupy oraz mocno nierealistyczna fizyka to byłaby to całkiem fajna i przyjemna gra - przynajmniej online.
Krótko mówiąc, gdy Carbona potraktujemy jak Star Treka i jego wchodzenie w ponadświetlną to jest ok.Poniekąd. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że felgi mogą mieć wpływ na Twoją skrętność to jak najbardziej.
Ok, ale Carbon ma się ku wyginięciu, więc zaraz porozmawiamy o Pro Street. Ale jeszcze przed nim Heyah Logitech Cybersport. Pamiętasz, jak byłeś redaktorem Fx powiedziałeś kiedyś w wywiadzie dla Pentagramu "Heyah Q4 wygra Simplus!" - i to się sprawdziło.Tak. <śmiech>
Powiesz teraz: "Heyah NFS wygra lecho!"?Tak, jasne! Jadę na turniej żeby wygrać i wiem, że mogę wygrać. Na dzień dzisiejszy lista map jest jak układana pode mnie, bo są mapy które bardzo lubię i na których potrafię jeździć - więc jest duża szansa. Poza tym trzeba po prostu grając stawiać sobie taki cel, żeby wygrywać. Ja miałem taką sytuacje na WCG. W momencie kiedy dostałem się na podium poczułem olbrzymie zadowolenie z wyniku i się zdekoncentrowałem. Mówiłem sobie, że jest świetnie, ale z drugiej strony rozproszyłem się i nie miałem już parcia by wygrywać dalej i w ogóle grać w takim samym skupieniu i z tą samą mocą. Doszedłem więc do wniosku, że Heyah to jest turniej na który muszę jechać z nastawieniem, że nie jadę tam po top5 czy top3 - jadę tam po zwycięstwo. I zobaczę po prostu jak to się skonfrontuje...
Cybercup 2007: przyjazne uściski lecha i Chrisa
Po złoto...No, kiedyś trzeba. Każda seria musi dobiec końca. Myślę, że seria moich drugich i trzecich miejsc też mogłaby wreszcie...
Jak drugich i trzecich? Najpierw król piątych miejsc, potem......trzecich.
Drugich! JustPlay, ClanBase, CyberCup...Ale JustPlay i ClanBase to nie były w żaden sposób turnieje porównywalne obsadą do WCG...
Zgadza się, ale jednak. Swoja drogą jak monitorek - nagroda z WCG?Świetny, dobrze się na nim gra, pracuje, filmy są genialne - ogólnie fajna nagroda.
Jest jeszcze druga strona medalu Twojej kontrowersyjności. O pierwszej już powiedzieliśmy - to ta praca redaktorska. Budzisz też kontrowersje jako gracz. Chodzi o... uzewnętrznianie Twoich emocji - jak często puszczają Ci nerwy?Podczas grania czy po graniu?
Ewidentnie po graniu co widać było...Zawsze! Zawsze są jakieś emocje. Jak jest mecz o jakimś ciężarze gatunkowym to zawsze jest tak, że się denerwuje, że to się wszystko we mnie gromadzi - ja po prostu nie denerwuje się nigdy grając.
Jak coś wyjdzie to wiadomo, cieszymy się, jest majsakracja itd., a jak nie wyjdzie no to się przewraca krzesła. - lecho
Wtedy skupiam się non stop na tym co robie, a to wszystko zostaje gdzieś tam we mnie w środku. Kiedy przestaję grać to to się uzewnętrznia - po prostu jest to taki naturalny bufor. Jak coś wyjdzie to wiadomo, cieszymy się, jest majsakracja itd., a jak nie wyjdzie no to się przewraca krzesła.
No właśnie o to chodzi...Adre stwierdził, że agresje były na WCG <śmiech> w słynnym dla sceny NFS'a wywiadzie dla GameTV. Nie robię tym nikomu krzywdy. Myślę, że nie jestem jedynym graczem, który w taki sposób uzewnętrznia swoje emocje - popatrzmy na graczy CS'a.
Nie rozmawiamy o tym, gdy w zespole wyraża się wspólne emocje. Tutaj mówimy o uzewnętrznieniu emocji po meczu...Ale w CS'ie też się zdarzały przypadki, kiedy ktoś np. klawiaturę zniszczył z tego powodu, że mu nie wszedł jakiś mecz. A swoja drogą jak już mówimy o tym na WCG 2001 gracz Quake'a w swojego przeciwnika rzucił krzesłem bo mu coś nie wyszło - był to Makaveli.
Jakiś chłopak w Polsce swoja matkę za wyłączenie Tibii też.Ale tu chodziło o 2000 złotych, a nie o ileś razy więcej.
Dobrze... No właśnie, wspomniałeś o CS'ie. Też fajnie rzeczy mi ostatnio Goralsim opowiadał...<śmiech>
To jak to z tym jest. Oficjalnie nikt nigdy tego nie mówi, ale generalnie na turniejach organizatorzy nie dbają o to, żeby odizolować od innych graczy wszelkie odgłosy w stylu "nice" etc. Tylko aby nie było nieporozumień - nie jestem anty-CS'owcem. Mamy tylko jedną grę drużynową, która uzewnętrznia tyle emocji. Jak bardzo to przeszkadza? Bo Goralsim po cichu przyznał, że jest to denerwujące, że może to spowodować utratę mapy.Jak najbardziej może, dlatego że to nie jest jak regularny doping. Kibice Warcrafta bardzo głośno skandowali "sLh!, sLh!" cały czas na WCG - to jest stałe i do tego się przyzwyczajasz. W CS'ie jest...
...jak w surrival horrorze.Dokładnie, to jest tak jak Nemesis z Resident Evil 3. Pojawia się niewiadomo skąd, jest bardzo głośny, ogromny i może narobić dużo zniszczeń. To jest dokładnie tak samo. Siedzisz sobie i jedziesz w spokoju i nagle jest "Nice!!!" z siłą niewiadomo ilu decybeli przez pięciu ludzi i ich kibiców. Jest to nagłe i trwa przez chwilę, ale może Cię wybić absolutnie totalnie z koncentracji. Ja sobie na WCG radziłem z tym w ten sposób, że założyłem najpierw słuchawki douszne i na to jeszcze słuchawki wyciszające - i mimo to jeszcze dalej słyszałem graczy CS'a. Także jest to duży problem, z którym się nie walczy chociaż na świecie jest on w zasadzie nieobecny - nie ma tego aż w takiej skali.
"Siedzisz sobie i jedziesz w spokoju i nagle jest <Nice!!!>"
To dlaczego w Polsce jest?Bo Polacy tacy są - po prostu. Polacy bardzo uzewnętrzniają emocje. Mam szczerą nadzieję, że organizatorzy Heyah - i tu kieruję do nich apel z tego miejsca - rozgrywki NFS'a powinny być innego dnia niż rozgrywki CS'a. Naprawdę nam sekundowa przerwa w koncentracji może zawalić wszystko. W tej grze sekunda różnicy to już jest epoka. Jeżeli gracz Quake'a utraci sekundę w meczu...
...zależy w jakiej sytuacji...Tak, ale ogólnie on ma jeszcze mnóstwo czasu, żeby to nadrobić - my już tego czasu nie mamy. Jeżeli my stracimy sekundę to to już jest koniec. Gracz RTS'a jest zamknięty w swoim świecie i on robi swoje wyuczone ruchy, my cały czas musimy być skoncentrowani co robimy i co robi przeciwnik - np. czy jakiś pączek nie leci na głowę. Naprawdę ta sekunda dekoncentracji może - tak jak powiedział Goralsim - przegrać mapę.
Wróćmy jeszcze do kontrowersji, choć może tak tego nie nazywajmy. Czy uważasz wyłączanie się z gry... A swoja drogą pytałem Goralsima o grzeszki - nie wiem czy czytałeś ten wywiad. Zdarzyło Ci się kiedyś?Grzeszki? A co rozumiesz przez grzeszki?
Grzeszki, no wiesz, nie mówię o tym co zrobił Goralsim i Adre...Przyznaję szczerze, że jadąc w finale JustPlay Cupa z Adre chciałem na Dover zrzucić mu oponę na głowę. Przyznaję szczerze, chciałem to zrobić celowo bo bylem na niego wkurzony za to, że na poprzedniej mapie atakował mnie dwukrotnie pursuit brakerami, co mnie to znacznie spowolniło. Skończyło się to tym, że on oponą nie dostał, a ja zostałem spowolniony przez te pachołki i przegrałem mapę o 12 setnych sekundy. To jest pół mrugnięcia okiem.
Oszustwo nie popłaca?Dokładnie i już od tej pory nie atakuje nikogo pączkami, bo to się może obrócić przeciwko Tobie. <śmiech>
A niewinne wyłączanie się z gry podczas gry online?Czy zdarzyło mi się robić disconnect? Jasne, ale wtedy poddawałem mapę. Jak np. w meczu z Arcykiem na Mistrzostwach Polski gdy dostałem w łeb jakimś znakiem, rusztowaniem czy cokolwiek to było, rozłączyłem się. Nie było sensu kontynuowania jazdy bo ugrzęzłem.
Właśnie o poddawanie mapy chcę zapytać. W pierwszym meczu z Chrisem na Mistrzostwach Polski na bodajże drugim okrążeniu po prostu dałeś disconnect. Czy uważasz, że to jest ok? Staramy się esport porównywać do sportu. Czy wyobrażasz sobie, że np. zawodnik w biegu na 100 metrów tracący do prowadzącego 3 metry w połowie dystansu przestaje biec bo widzi, że już nie wygra.Przecież gracze symulują kontuzje - to się zdarza. Tenisiści skreczują mecze, biegacze schodzą z bieżni, to się zdarza w każdym sporcie.
Wicemistrzostwo Polski w ręku!
Ale przyznasz, że to jest dosyć rzadkie.Hmmm... Powiem Ci tak. Z perspektywy czasu wiem, że to było złe chociażby dlatego, że nawet jeżeli masz przegrany wyścig to przez te dwa okrążenia możesz jeszcze poćwiczyć, przyzwyczaić się do sprzętu itd. Drugi raz bym tego nie zrobił. Zresztą było to widać na WCG - jedyny mój disconnect jaki był to ten na ostatniej mapie Brooks Street z Adre, kiedy już wiedziałem, że przegrywam. Byłem już nakryty znakiem i leżałem pod nim pół minuty, a było to już drugie czy trzecie okrążenie. Także nie miałem już żadnej szansy na dogonienie Adre no i wiedziałem, że już jest 3:1 dla niego. Nie rozłączyłbym się teraz nigdy, nawet mając przegraną mapę. Zresztą na WCG miałem bardzo często przegraną mapę i jechałem do końca z prostego powodu - to jest trening. Oswojenie się ze sprzętem, z meczem, z przeciwnikiem, z jego czasami. Natomiast na Mistrzostwach Polski sytuacja była dosyć szczególna i wszyscy wiedzą o tym.
Widzieliśmy to wszyscy...Tak, były duże problemy ze sprzętem niewynikające z mojej winy, natomiast grożono mi dyskwalifikacją.
I uważasz że to było nie fair, szczególnie to co powiedział Duch?Uważam, że to było bardzo nie fair, dlatego że była to nie moja wina i do organizatorów należało w tym momencie albo dostarczenie nowego sprzętu albo zapewnienie mi logicznych warunków do gry. Natomiast pomysł zamiany kompa padł z mojej strony po niemal 40-tu minutach w czasie których Chris się rozgrzewał, a ja walczyłem ze sprzętem słysząc w tle rozmowy o dyskwalifikacji. Pod tym względem WCG i na pewno Heyah to inny świat. No ale trzeba się uczyć gdzieś.
NFS CUP: słynne problemy ze sprzętem podczas Mistrzostw Polski
Wróćmy jeszcze do tych grzeszków. Nie miałeś chyba nigdy okazji wypowiadać się na temat tego co się stało na Mistrzostwach Polski - chodzi mi o tą zamianę Goralsima i Adre. Jak to oceniasz? To pierwsza taka rzecz, która wyciekła.Powiem Ci szczerze: gdybym ja był adminem turnieju...
Którego?Któregokolwiek, ja bym chłopaków wykluczył ze wszystkich gier do końca roku. I to nie jest wyraz mojego braku sympatii bo z Adre się lubimy, z Goralem zresztą też. Uważam, że prawo powinno być takie samo dla wszystkich i to nie ma znaczenia czy zrobię to kiedyś ja czy ktokolwiek inny. Jeżeli ktoś dopuszcza się tego typu rzeczy... Tu przecież chodziło o pieniądze, przede wszystkim.
I o awans.To nawet nie chodzi o awans. W momencie kiedy stawką nie jest już złoty joystick tylko jest już kasa myślę, że powinno być już inaczej rozpatrywane. W tym momencie Góral, gdyby to nie zostało wykryte, zarobiłby co najmniej 400 zł, a być może nawet tytuł Mistrza Polski. Nie chcę piętnować ani Górala ani Adre, bo zrobili to co zrobili i sami doskonale wiedzą że ponieśli tego karę. Ja uważam, że tak jak jest to w grach typu CS gdzie cheatowanie jest karane dyskwalifikacjami, np. Heyah. Heyah ma bardzo ostrą politykę anty-cheaterską - praktycznie za jedną taką wpadkę ma się tam dożywotnią dyskwalifikację. Myślę, że to powinien być standard, może niedożywotni. Mam nadzieję, że PSSE kiedyś się do tego stopnia rozwinie, że będzie to taki organ kontrolujący odgórnie wszystkie turnieje - żeby była to organizacja która będzie w stanie dać graczom po łapach. Chłopaki dostali nauczkę, ale moim zdaniem nie taka jaką mogliby dostać. Kara jest wtedy kiedy ktoś Ci zabierze coś na co Ty czekasz i czego pragniesz. Wiadomo było że NFS CUP pomimo, że są to tytularnie Mistrzostwa Polski nie był tak prestiżowy jak WCG. NFS CUP to była pierwsza edycja - może za 3-4 lata będzie mówić o prestiżu. Teraz WCG jest legendarnym turniejem.
Gdybym ja był adminem to kara byłaby surowsza, aczkolwiek jak mówię jestem przeciwny piętnowaniu chłopaków. To nie ma nic wspólnego z piętnowaniem - jest sprawa, jest osąd, jest kara.
W skrócie: gdybyś był adminem chłopaki nie pojechaliby na WCG.Nie pojechaliby na WCG. A nawet jeżeliby pojechali dostaliby ukarani np. walkowerem w pierwszym meczu. Aby nie było tak, że w jednym turnieju gracz może zrobić wszystko, bez względu na to czy będzie cheatować...
(...) wiem, że nie można przez całe życie być Piotrusiem Panem i kiedyś po prostu przyjdzie ten moment, że trzeba będzie powiedzieć stop i już więcej nie grać. - lecho
A potem jest biała kartka...Dokładnie tak jak mówisz, tak nie powinno być. Gramy wszyscy w jedną grę, jesteśmy jedną sceną i tego typu sprawy powinno się rozpatrywać globalnie, nie w sensie jednego turnieju. I dlatego jestem pod pewnym względem zdziwiony... zawiedziony do pewnego stopnia decyzjom adminów innych turniejów. Ale to jest też sprawa polityki poszczególnych lig. Nie ma w tej chwili ciała, które stałoby nad tym wszystkim odgórnie. Oni nie mają prawa wykluczać za to graczy, nawet gdyby chcieli. Natomiast myślę, że taka organizacja i mam nadzieję, że będzie to PSSE i będzie to kontrolować.