|
|---|
| Craig "Torbull" Levine: Jeden z założycieli i aktywnych członków G7 Teams |
To doskonałe wprowadzenie w drugi problem G7 Teams. Żeby go bardziej przybliżyć, trzeba zadać istotne pytanie: Dlaczego G7 zmieniło swoje stanowisko? Dlaczego zdecydowali się wziąć udział w ESWC 2010 mimo zapowiedzi bojkotu? Wierzcie lub nie, ale sport elektroniczny jest biznesem, co w gruncie rzeczy jest świetne! Gdyby esport nie mógł sam organizować się finansowo, nie byłoby sensu w sponsoringu profesjonalnych drużyn. Niestety, zespoły takie jak fnatic, SK Gaming i Frag eXecutors będą robić to, co jest najlepsze DLA NICH. Bywa to sprzeczne z interesem całego środowiska sportów elektronicznych, ale nie zawsze. Gdy Francuzi ogłosili, że mają gwarancję bankową dla nagród, wszystkie zespoły szybko wskoczyły do pociągu z napisem ESWC i "odłożyły" bojkot. Jeśli zespoły zrzeszone w G7 chcą robić to, co jest najlepsze dla nich, nie dla esportu, powinny rozwiązać organizację lub oddać jej stery w ręce kogoś niezaangażowanego, bezstronnego. Póki co, widoczne działania G7 Teams niespecjalnie nakłaniają środowisko do wspierania grupy i w końcu doprowadzi do to utraty wsparcia zespołów spoza G7.
Trzeci i najważniejszy problem to jednocześnie kwestia organizacji i struktury G7 Teams. To po prostu grupa zespołów, których przedstawiciele spotykają się, by porozmawiać o sprawach związanych ze sportami elektronicznymi. To sprawia, że są bardziej grupą aktywistów, która nie ma rzeczywistej władzy. Gdyby G7 zmieniło sposób działania, mogłoby zrobić poważny krok naprzód w dążeniu do celu, jakim jest zapewnienie wypłacalności turniejów. Jest kilka różnych możliwości, ja osobiście polecałbym tę, która zmuszałaby organizatorów turniejów do zyskania aprobaty G7 Teams dla swoich imprez.
|
|---|
| SK Gaming: Jedna z organizacji od początku tworzących G7 |
Na dobry początek G7 powinno się skupić na dotrzymywaniu słowa. Każda decyzja powinna być starannie przemyślana i gdy raz zostanie ogłoszona, grupa musi w niej konsekwentnie trwać. To wymusi na organizatorach turniejów poważne traktowanie G7. Dalej, grupa powinna wybierać turnieje, które zatwierdzi. Każdy duży turniej powinien być formalnie wsparty przez G7 - grupa mogłaby choćby stworzyć zestaw grafik do umieszczania na stronach internetowych, by organizatorzy mogli chwalić się "atestem" G7 Teams. Zespoły z grupy powinny brać udział tylko w tych imprezach. Nawet jeśli turniej ma gwarantowaną pulę, ale nie otrzymał aprobaty grupy, drużyny nie powinny się pojawiać. To ekstremalny krok, ale będzie stanowić jasny przekaz do wszystkich organizatorów, że aby przyciągnąć najlepsze zespoły, muszą dotrzymywać słowa. G7 mogłaby nawet pójść krok dalej i stworzyć listę wiarygodnych drużyn. Rzecz jasna, grupa nie przyjmie w swoje szeregi wszystkich zespołów, ale mogłaby stworzyć listę zespołów, które dotrzymują danego słowa i udostępniać ją drużynom będącym bez organizacji.
W ten sposób G7 stałoby się ciałem, które liczyłoby się w środowisku. Grupa zyskałaby większą władzę, bo organizatorzy imprez i drużyn musieliby walczyć o jej akceptację. Po kilku latach G7 miałoby o wiele więcej do powiedzenia, dużo lepszą reputację. Same plusy dla rozwoju środowiska esportu, które potrzebuje takiego ciała, które trzymałoby w ryzach organizatorów turniejów. G7 ma szansę stać się mocnym graczem, póki co jej jednak nie wykorzystuje. Gdyby tylko potrafiła zmienić sposób działania, naprawdę mogłaby sporo zmienić, zamiast udzielania jedynie obietnic bez żadnego pokrycia.




OSTRZEŻENIE: Wszystkie komentarze na portalu Frag-eXecutors.com są monitorowane. Nie obrażaj nikogo, pisz na temat i sprawdź pisownie. Niepodporzadkowanie się do tych zasad będzie się wiązało z usunięciem Twojej wiadomości.
mpq.name_tag('joe@smith.com');