Jeden z czołowych polskich graczy Carbona mówi o początkach swojego romansu z NFS'em. Carbona nazywa największą tandetą, narzeka na zachowanie graczy CS'a na turniejach oraz zdradza, że nie zamierza przechodzić do żadnego polskiego klanu. Przed Wami Hubert "Goralsim" Poczwardowski jeżdżący w barwach QuiD Multigaming.Witaj. Zacznijmy troszkę prozaicznie - jak zaczął się Twój romans z NFS?Witam. Zacznę może od tego, że zawsze interesowało mnie wszystko co związane z motoryzacją, a więc szybkie samochody jak i również motory. Odkąd mam komputer to mój wolny czas poświęcam na granie w gry związane z tą tematyką. W Need For Speeda grałem od Porsche 2000, ale to był tylko tryb kariery i nic więcej. Muszę powiedzieć, że NFS: Underground bardzo mnie zszokował. Gra była po prostu wypasiona.
Goralsim
Bardzo wiele razy przechodziłem karierę, ale nigdy nie zagrałem online, ponieważ nie miałem wtedy jeszcze dostępu do Internetu. Z każdym rokiem z coraz większym zaciekawieniem wyczekiwałem kolejnej odsłony tejże gry. Przed premierą Carbona przeglądałem bardzo dużo stron o NFS'ie szukając newsów na jego temat. A po wyjściu demka na jednej ze stron zauważyłem ogłoszenie naboru kierowców do nieznanego nikomu klanowi Drift Masters Ultimate. Okazało się, że wykręciłem najlepszy czas i tym sposobem dostałem się do mojego pierwszego klanu. Jednak za długo w nim nie posiedziałem, bo się rozsypał, ale dzięki dwóm odbytym klanówkom zapoznałem kilku ludzi ze sceny NFS?a - w tym także chłopaków z HSR. Trenowałem z nimi, a kiedy stwierdziłem, że mój skill jest na tyle odpowiedni, aby wstąpić do jakiegoś klanu, zgłosiłem się do HSR. Testował mnie Makar :D, który po kilku przejechanych trasach mnie przyjął (w tym miejscu, DZIĘKI BRACHU). No i tak się zaczęła moja przygoda z nosem.
W porównaniu do innych graczy późno zacząłeś, bo dopiero od Carbona. Jednocześnie od razu wbiłeś się w polską czołówkę. Czasami zabrakło Ci szczęścia w losowaniu, innym razem pojawiała się pewnego rodzaju głupota. Od czasu Mistrzostw Polski trochę wody w Wiśle upłynęło. Jak reflektujesz się nad tamtą sytuacją teraz?Przez pierwsze 3-4 miesiące uczyłem się jeździć na perfekt, oczywiście nie mówię o ćwiczeniu tras, tylko stylu jazdy - przyzwyczajanie się do pada i manualnej skrzyni, zabawa z setupami itd. No na WCG lepiej nie mogłem trafić w losowaniu :D, ale jeżeli bym był na tyle mocny to też powinienem wygrać i te mecze. A co do Mistrzostw Polski to nie chce do tego wracać. Mogę tylko powiedzieć, że to było najgorsze wyjście z sytuacji, którą można było rozwiązać inaczej :)
No właśnie - WCG. Rzeczywiście lepiej nie mogłeś trafić. Chociaż Adre najpierw pokonałeś, potem uległeś Chrisowi i właśnie Adre. Błędy, stres, zmęczenie, inne czynniki - co o tym zadecydowało?Niestety zadecydowało "świetne" połączenie internetowe, które pokazywało złe czasy i tak kiedy jechałem pierwszy pokazywało mi 1,5 sek. przewagi, by na ostatnim kółku nie robiąc żadnych błędów spadło
Mój wynik na WCG wcale mnie nie satysfakcjonuje, a to że pokonałem wicemistrza w tym mniej ważnym meczu o niczym nie świadczy - Goralsim
do 0.2 straty. Na jednej trasie nawet kiedy dojechałem do mety pokazało że wygrałem, by potem się zmienić na przegraną. Po prostu lagi w połączeniu z Carbonem to istna katastrofa. Jedziesz i kiedy widzisz ze masz 1,5 sek. przewagi na ostatnim okrążeniu nie musisz się tak spinać i wystarczy tylko pojechać na normalnym poziomie, aby wygrać. Pretensje mogę mieć tylko do siebie, że nie jechałem na maxa i tyle.
Hmm... Może niekoniecznie. Inaczej się gra, gdy ma się pół sekundy straty, a inaczej gdy się prowadzi jedną sekundę - w pierwszym przypadku jedzie się na maxa, a w drugim ogranicza zbędne ryzyko. No cóż, tego już nie odwrócimy. Chociaż nie udało Ci się wskoczyć na podium, zawsze możesz powiedzieć że pokonał Cię mistrz i wicemistrz WCG :)Mój wynik na WCG wcale mnie nie satysfakcjonuje, a to że pokonałem wicemistrza w tym mniej ważnym meczu o niczym nie świadczy. Wszyscy jeździli podobnie i tylko szczegóły decydowały o wygranej. W największym stopniu przyczyniły się lagi i jak dla mnie bardzo duży monitor bo aż 19' - w domu mam jedynie 14'. Na dużym monitorze grało się całkowicie inaczej i pad miał mniejszą czułość :) Aha, i nie rozumie w ogóle tej rozpiski WCG. Jeżeli z kimś wygrywałem w drabince wygranych to po co znowu z nim grać w drabince przegranych. To jest według mnie chore.
Podczas eliminacji do World Cyber Games w Warszawie
To fakt, gracz powinien wskoczyć do drugiej części drabinki przegranych tak abyście - jeśli już - spotkali się przy końcu tej drabinki, a nie od razu.
Widzę, że wiele uwag masz co do WCG 2007 PL. A jakbyś miał ocenić tą imprezę całościowo, może nie licząc tych łącz internetowych które podczas rozgrywek "komplementowaliście" odpowiednimi słowami i które chyba były największą wpadką organizatorów? :)Ogólnie WCG to fajna impreza, niezła atmosfera, najlepsi gracze w Polsce. Moim zdaniem każda sekcja powinna być rozdzielona od siebie, i tak, np. gracze Countera powinni znaleźć się na drugim końcu hali, inna sekcja też gdzie indziej. Myślę, że takie usytuowanie byłoby bardziej ciekawe dla widzów jak i wygodne dla graczy. Chcesz oglądać CSa to idziesz koło ich stanowisk, chcesz oglądać NFSa idziesz na drugi koniec sali :D